Poznaj rodzinę OTTO

Wywiad: Adrian i Karina Glattki

  • Dzieci:                        Oliver 15, Julia 10 lat
  • W OTTO:                    Adrian od 2000 roku, Karina od 2002  

Był 16 października 2000 roku, godzina ósma rano. Adrian rozpoczynał swój pierwszy dzień pracy w OTTO Work Force - z domku kempingowego nr 18 w Blitterswijk.

Zajmował się sporządzaniem grafiku pracowników i planowaniem ich transportu do pracy. Cieszył się, że po wielu miesiącach ciężkiej pracy fizycznej w różnych miejscach w Holandii zaproponowano mu tak dobrą posadę. „Dla mnie to był szok - chłopak z Polski planistą?!”, opowiada Adrian, „20 lat temu w Polsce nikt nie słyszał o agencjach pracy, a co dopiero o pracy w biurze za granicą.”

Tego dnia, około godziny 16:00, do ich biura wbiegł syn jednego z pracowników. „Z ojcem jest coś nie tak”, oznajmił. Adrian i Frank pobiegli rozeznać się w sytuacji i, widząc mężczyznę sparaliżowanego, od razu wezwali pogotowie. Okazało się, że to groźne zatrucie. Przejęci poważnym stanem pracownika jeździli od szpitala do szpitala, czekając w napięciu, czy lekarzom uda się ocalić mu życie. Nad ranem akcja ratunkowa zakończyła się sukcesem, a Adrian swój pierwszy dzień pracy zapamięta do końca życia.

Karina rozpoczęła pracę w OTTO rok po Adrianie. O rozmowie kwalifikacyjnej z Peterem Verleghem opowiada, jakby odbyła się wczoraj. Firma rosła w imponującym tempie - było wtedy tyle pracy i funkcji do objęcia, że praktycznie sama mogła wybrać, na jakim stanowisku będzie się czuła najlepiej. Długo się nie zastanawiała - od zawsze interesowała ją organizacja codziennej pracy biura. Trafiła więc do działu administracji. Przez kolejnych 18 lat bacznie strzegła umów pracowników i dbała o ich prawidłowy obieg w firmie, w międzyczasie szkoląc się z holenderskiego prawa pracy. Obecnie zajmuje się procesami związanymi z WAB i zarządzaniem kontraktami.

Adrian Glattki:

"Wybudowaliśmy w Polsce dom, do którego nigdy się nie wprowadziliśmy"

„To były niesamowite czasy”, wspomina Karina. „Zarabialiśmy w guldenach, uczyliśmy się języków i nabywaliśmy nowe umiejętności. Jednak zawsze z myślą, że wrócimy do Polski. Tak zleciał pierwszy rok, potem drugi i trzeci. Wybudowaliśmy w Polsce dom, do którego nigdy się nie wprowadziliśmy.”

Kto by pomyślał, że dla dwójki zakochanych studentów będzie to początek nowego etapu w życiu. Że założą szczęśliwą rodzinę, będą mieć dwójkę wspaniałych dzieci, a przede wszystkim - że Niemcy i Holandia staną się ich nowym domem. Przecież wyjechali tylko na parę tygodni dorobić podczas wakacji na plantacji lilii. I choć tego bólu w plecach nie zapomną nigdy, cieszą się, że ich los potoczył się tak, a nie inaczej.

Nad odpowiedzią na pytanie, co ich od 20 lat trzyma w OTTO, nie muszą się zastanawiać. Są jednomyślni - dynamika i atmosfera w firmie. Karina codziennie z chęcią chodzi do pracy i, jak sama dodaje, nigdy się nie nudzi. Jest dumna z tego, że OTTO zawsze jest krok przed innymi agencjami i jako pierwsze wdraża nowe procesy i obowiązujące prawa.

Sugestie

Zobacz więcej artykułów

Chcesz wiedzieć więcej? Tutaj znajdziesz kilka przydatnych artykułów. W ten sposób nie przegapisz niczego, co dzieje się w OTTO.

Nadstawianie karku

W tym tygodniu Frank van Gool pojawił się w wiadomościach, bo jako jedyny przedsiębiorca zadał pytanie podczas przedwyborczej debaty w SBS6. W niniejszym felietonie dla magazynu Flexmarkt odpowiada na pytanie, dlaczego to zrobił.

Felieton Flexmarkt, październik 2023

W swoim artykule dla magazynu Flexmarkt Frank van Gool (OTTO Work Force) opowiada się za wprowadzeniem pomarańczowej karty dla pracowników migrujących spoza UE. W ten sposób należy rozwiązać problem niedoborów w kluczowych sektorach, takich jak opieka zdrowotna czy sektor technologii.

Kolumna Flexmarkt Maj 2023 r.

Frank van Gool (OTTO Work Force) zdaje sobie sprawę, że w biznesie nie chodzi tylko o kluczowe dane finansowe, ale – jak przyznaje w swoim felietonie dla Flexmarkt – ciekawi go oczywiście miejsce OTTO w rankingu obrotów Flexmarkt, który zostanie niebawem opublikowany.

  • Home
  • Rodzina otto; Glattki's
quote